Jak zorganizować sobie naukę angielskiego?

Poznaj moją kolejną zasadę Get Engspired, która brzmi: im mniej chaosu, tym lepiej. Bardzo często moi uczniowie mówią, że ciężko jest się im „ogarnąć” – o ile w ogóle się do tego przyznają, chociaż kiedy się nie przyznają to i tak widać 🙂 Jeśli czytasz ten post domyślam się, że chcesz poprawić swoją organizację i planowanie. Aby dobrze się zorganizować należy przede wszystkim przygotować głowę, rzeczy i miejsce nauki.

Jak zorganizować sobie naukę angielskiego w głowie?

To chyba najtrudniejsza sprawa, bo trzeba się wyciszyć, uspokoić i skoncentrować: wyłączyć wszystkie ekrany, uprzedzić domowników, że tego dnia, o tej godzinie mają się zachowywać tak, jakby Cię nie było. Wyłącz komórkę, a jeśli nie możesz: wyloguj się z portali społecznościowych, szczególnie jeśli odruchowo łapiesz za telefon. Zrobione? Idziemy o krok dalej: pora spojrzeć na to jaka jest Twoja sytuacja i jak ustalić sobie mierzalne i osiągalne cele. Aby to zrobić przeczytaj te dwa artykuły: KLIK i CYK.Piszę w nich o tym jak ustal cele, dlaczego trzeba zapisać je w widocznym miejscu, jak układać sobie plan nauki.

Uwaga, powyższe rzeczy mogą nie pomóc jeśli nosisz w sobie:

  1. błędne przekonania nt. uczenia się języka
  2. wstydzisz się popełniać błędy i masz tak zwaną blokadę językową: nie odezwiesz się wcale, nie wydusisz z siebie nic W OGÓLE.
  3. jesteś już wyjątkowo sfrustrowany i zniechęcony do nauki.

W pierwszym przypadku zachęcam do przeczytania mojej serii postów takich jak np: piekło perfekcjonisty czy 10 złych sposobów na naukę angielskiego. W przypadku drugim i trzecim – bez żartu i absolutnie serio – warto z kimś na ten temat porozmawiać, np. z psychologiem. Miałam taki przypadek, że dawno temu uczyłam X – chłopaka wyjątkowo nieśmiałego, który wkuwał słówka, jego celem było dogadywać się w restauracji i na ulicy, ale jak sam stwierdził: „ja się nigdy to nikogo nie odezwę po angielsku, tylko do Pani”. Próbowałam go otworzyć 4 lata. Nie udało mi się, bo nie jestem psychologiem. Jestem natomiast przekonana, że godzina czy dwie spędzone na rozmowie ze specjalistą otworzyłyby X na tyle, że przez te 4 lata nie tylko mówiłby płynnie tak w ogóle, nie tylko w restauracji i na ulicy- jak sobie założył, ale też uwierzyłby w siebie i pozbył się wstydu. I wtedy wszystko byłoby możliwe!

Jak zorganizować sobie rzeczy do nauki angielskiego?

Zorganizuj sobie zeszyt: niech stanie się Twoim miejscem pracy. Wszystko, co chcesz, żeby znalazło się w Twojej głowie -powinno znaleźć się właśnie tam. Zainwestuj w ładny, gruby zeszyt z delikatnymi, grubymi kartkami i długopis, którym lekko i miękko się pisze. (Hmm, czyżby właśnie wydało się, że kocham artykuły papiernicze? 🙂 ). Dzięki temu będzie Ci łatwiej pisać i przyjemniej patrzeć w notatki. O tym jak je tworzyć i czemu faktycznie zeszyt jest taki ważny przeczytasz tutaj: NOTATKI.

Podsumowując: zeszyt ma wyglądać atrakcyjnie, estetycznie i zachęcać Cię do nauki. Tak samo kserówki: moi uczniowie często mieli problem z organizowaniem ich, aż postanowiłam INTERWENIOWAĆ 🙂 Pokazałam im najlepszy, używany przeze mnie sposób. Jeśli chcesz wiedzieć jaki to sposób i dlaczego Twój sposób jest słaby: czytaj o KSERÓWKACH

Jak wybierać materiały do nauki? Przede wszystkim muszą być to materiały wartościowe i z dobrych źródeł. Jak słuchanki to BBC, CNN, Ted, a niekoniecznie randomowe filmiki na YT. Jak książki, to znanych wydawnictw i autorów (nie celebrytów, tylko nauczycieli!), a nie „okazja z Robala”, których wartość merytoryczna jest często żadna, albo w takiej książce są błędy. Rozumiesz o co chodzi? Każdy z nas ma mało czasu: jeśli chcesz już w coś go inwestować, to niech będzie to coś wartościowego i merytorycznego 🙂

Jak zorganizować sobie miejsce do nauki angielskiego?

Ustal miejsce do nauki i posprzątaj je: biurko, szafki, kąt i pokój. To może Ci zająć więcej niż długo, ale zapewniam Cię, że warto, bo czysty, wysprzątany pokój to spokojna głowa. Wszystko ma być na miejscu i pod ręką. Na jednej półce, w jednym konkretnym miejscu trzymaj wszystko, czego używasz do nauki: np. zeszyt, dwa zakreślacze, dobry długopis, książka A i książka B. Chodzi o to, aby wszystko było gotowe: pójście na siłownie wydaje się odległe i trudne, chyba, że przygotujesz sobie torbę na siłownię z butami i strojem. Wtedy głupio będzie nie pójść 🙂 Tak samo z nauką angielskiego.

Ostatnia rzecz: wpisuj w kalendarz co udało Ci się zrobić (widzisz efekty), oraz co planujesz zrobić/ czego musisz się dowiedzieć. To taka alternatywa dla habit trackera – a nawet jego ulepszona wersja, która trzyma Cię kursu i mówi co jeszcze musisz zrobić. I pamiętaj: im mniej chaosu, tym lepiej.

A jak Ty się organizujesz? Co działa u Ciebie? Podziel się swoimi metodami w komentarzu! 🙂