Ucz się angielskiego mniej, a dokładniej

Jeśli myślisz, że musisz przerobić tonę kserówek i kilka książek do angielskiego, aby nauczyć się języka – musisz przeczytać mój post. Teraz już wiem, że mniej znaczy więcej – to hasło numer jeden mojej działalności Get Engspired. Dlaczego? Dzisiaj opowiem Ci jak moje doświadczenie wpłynęło na to, że teraz to najważniejsza myśl w moim nauczaniu.

Dużo ćwiczeń i kserówek gramatycznych

Kiedyś było tak: pora na passive voice! Wieczorem, kiedy przygotowywałam się do zajęć na kolejny dzień siadałam do skanera i drukowałam milion ćwiczeń: im więcej przećwiczysz, tym lepiej się nauczysz, nie? Dodatkowo kiedy piszesz, to materiał „się zapamiętuje”. Robiłam tak zanim na studiach dowiedziałam się, że to nieprawda. Kiedy uczniowie mówili: nie zrobiłem tych kserówek/zgubiłem je/nie wiedziałem jak to zrobić (mimo, że wszystko tłumaczyłam i na lekcji potrafili) -zalewała mnie krew! Marnowałam cały wieczór, a czasem kilka wieczorów pod rząd aby znaleźć materiały, które naprawdę były cudowne, a komuś po prostu nie chciało ich się robić! „Uzupełnisz materiał na kolejną lekcję” – i czasem na kolejnej znów musiałam słuchać wymówek i wtedy dochodziło do mnie, że on po prostu tego materiału nie przerobi.

minimalizm w nauczaniu, zasady Get Engspired

Kiedy sytuacja była nagminna: uczeń po prostu nie robił nigdy nic, ani 10 stron kserówek ani 1 zdania to żegnałam się z taką osobą. Do dzisiaj tak robię: przeczytaj https://engspired.com/engspiracje-biznesowe-kiedy-sie-rozstac-7-toksycznych-klientow/ Dzisiaj wiem natomiast, że jeśli uczeń odrabia prace domowe, ale nie robi plików kserówek, to tylko dlatego, że po prostu nie uczy się w taki sposób jak ja.

Ja zawsze dostawałam całą masę kartek do zrobienia i sumiennie je robiłam. Dlaczego? Bo KOCHAŁAM angielski. Natomiast moi uczniowie nie muszą z upojeniem wypełniać luk gramatycznych i robić transformacji. Ich nie musi to kręcić, oni po prostu muszą poznać i używać języka. Tyle. I do tego nie trzeba dawać im masy kserówek, bo nie będzie to dla nich przyjemność (jak dla mnie: „wow, poznałam i przerobiłam kilkaset przykładów!”), tylko katorga (ogromna część myśli tak: „o nie, to jest przecież kilkaset przykładów”). I tak, drogi Nauczycielu, pomyślałam sobie:

„Obraź się i nie kseruj” czyli anegdotka o tym jak nauczyć ucznia mówić po angielsku

Tak wtedy podpowiadała mi głowa. No to się obraziłam (nie na ucznia, wiadomo, tylko na tę sytuację i zmarnowany czas) i przestałam tyle kserować. Zaczęłam inwestować mój czas w przygotowywanie prostych ćwiczeń na mówienie, które miały dużo controlled practice na początku (czasem i tak szło jak po grudzie), a potem stawiały na coraz więcej swobody w mówieniu. Okazało się, że to działa wspaniale. Później, na studiach, dowiedziałam się, że to właśnie w ten sposób trzeba robić. Doszłam do tego intuicyjnie, sama. Zajęło mi to czas, ale człowiek uczy się na błędach.

Przygotowywanie zadań na mówienie również wymagają czasu, sprytnego ułożenia i przewidywania problemów, ale z czasem dochodzi się do wprawy i dochodzisz do takiej wprawy, że odpowiednie pytania i sekwencje przychodzą naturalnie. Ogromnym plusem jest to, że gdy nie kserujesz chronisz środowisko, nie obrastasz w makulaturę i uczysz mówić – a przecież właśnie po to uczymy się angielskiego: żeby mówić.

„Ola nauczyła mnie mówić po angielsku”

Kiedy pierwszy raz dostałam taką opinię pękałam z dumy. Moja uczennica X 20 lat uczyła się angielskiego i nie mówiła. Rozumiała teksty, rozwiązywała zadania i dukała odpowiadając na pytanie. Były to zajęcia bezpodręcznikowe, które przygotowywałam tak, żeby kartek na zajęciach rozdać zero albo jedną. Warto tutaj nadmienić, że nasze jedne zajęcia trwały 3h, bo przygotowywałyśmy się do jej zmiany pracy. Trzy tygodnie pracy, w sumie dwanaście zajęć po trzy godziny i X dostała pracę o której marzyła. Przez te 3 tygodnie zdziałałyśmy więcej niż przez 20 lat. Jaką metodą? Metodą Get Engspired: mniej znaczy więcej.

Minimalizm to modne słowo. Intensywna praca samodzielna – już trochę mniej

Uczniu, jeśli po przeczytaniu mojego wpisu jesteś przekonany, że polecam pracowanie jak najmniej i w ogóle nicnierobienie i takie sobie „gadanie” na lekcji, to uprzedzam Cię, że bardzo się mylisz. Czasami trafiają się u mnie tacy: „ja chcę tylko mówić, żadnej gramatyki, żadnych słówek, tylko konwersacje” – napisałam już kilkadziesiąt postów na temat takich błędnych przekonań i zgubnych oczekiwań. Minimalizm oznacza, że nadal pracujesz ciężko, uczysz się na pamięć, robisz ćwiczenia, czytasz 100 razy tekst, tylko jest to: np. jeden tekst czytany 100x i uczony się na pamięć, 20 zdań w Passive Voice a nie 20 stron.

Jak uczyć się angielskiego mniej, a bardziej efektywnie? Plan działań

Uczniu, musisz stać się bardziej zorganizowany, pilny i dokładny. Brzmi strasznie i nie do zrobienia? Łap szczegółowy plan działań:

Bądź zorganizowany:

Kup zeszyt, rób notatki, chronologicznie wklejaj kserówki do zeszytu. Pisz tematy zajęć, używaj kolorów, ale nie za dużo: ustal sobie system: na pomarańczowo nowe słówka, na czerwono słówka, które już znasz, ale zapomniałeś, na zielono ładne wyrażenia, które rozumiesz i których chciałbyś zacząć używać. O tym jak dlaczego i jak robić notatki oraz jak organizować kserówki przeczytasz tutaj:

Bądź pilny

Angielski w Twoim kalendarzu ustal jako priorytet: choćby się waliło i paliło docierasz na lekcję, słuchasz podcastu, uczysz się słówek. Szukasz okazji do używania angielskiego codziennie. Jeśli mieszkasz na bezludnej wyspie i nie możesz gadać nawet do psa czy kota: myślisz po angielsku godzinę dziennie.

Bądź dokładny

Każdą kartkę, którą dostajesz od nauczyciela przerabiasz, zakreślasz, wklejasz do zeszytu. Pytasz, kiedy nie rozumiesz. Prosisz o dodatkowe zadania z działu, w którym czujesz się niepewnie. Każdy tekst czytasz kilkadziesiąt razy, uważnie, bez rozpraszaczy, starasz się zapamiętać każde zdanie i wyrażenie. Uczysz się tekstów na pamięć. Uczysz się przykładów użycia nowej formy gramatycznej – również na pamięć. Oglądając serial lub film po angielsku zwracasz uwagę na intonację, akcent i melodię języka.

Dzięki temu wszystkiemu nie będziesz musiał przerabiać całej księgarni językowej zadań 😉 Jeśli uważasz, że powyższa lista jest nie do zrobienia, to pewnie jednak będziesz musiał wykonywać kilkadziesiąt stron ćwiczeń, aby utrwalić materiał. Coś za coś. W nauce angielskiego nie ma drogi na skróty.

I z takim negatywnym akcentem, zachęcającym do gorzkiej autorefleksji Cię zostawiam.

Żartuję! 🙂 Nie narzekaj jak trudne musi być życie, tylko bierz się do roboty i myśl o celu: chcesz mówić po angielsku. Chcesz się rozwijać. Chcesz dostać nową pracę. Jeśli do teraz nie udało Ci się osiągnąć celu, to znaczy, że coś robisz źle. A jeśli robisz coś niewłaściwie, to należy to zmienić. Przeczytaj moje posty i zacznij robić mniej, ale z głową. Zaoszczędzisz nie tylko czas, ale i nerwy 🙂