Piekło perfekcjonisty: nierealne wymagania

Jeśli jesteś perfekcjonistą, to do nauki angielskiego podejdziesz totalnie poważnie: będziesz dla siebie najgorszym sędzią i będziesz się torturował. Takich samych metod używałeś w szkole i jesteś przekonany, że dzięki nim udało Ci się osiągnąć to, co masz. W dodatku jesteś bardzo spięty i masz wrażenie, że ciągle możesz zrobić coś lepiej. Uważaj. Po pierwsze, możesz mieć wobec siebie nierealne wymagania i zmuszać się do osiągania niemożliwego a po drugie istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że perfekcjonizm przekażesz swojemu dziecku. Moja porada nr 1: rozluźnij się i przestań patrzeć na siebie tak krytycznie, bo to nie ma sensu- nie nauczysz się wcale szybciej a nabawisz się wrzodów żołądka. Moja porada nr 2: przeczytaj tego posta i sprawdź jakich bzdur sobie nie wmawiać 🙂

Piekło perfekcjonisty- nierealne wymagania.png

Nie wyląduj we własnym piekle perfekcjonisty.  Oto jak je rozpoznać: 

  • „nauczę się języka w (3) miesiące” – tak łatwo to nie pójdzie. Nauka to proces, a procesowi trzeba zaufać, być konsekwentnym i nie tracić motywacji. Chcesz się dowiedzieć ile czasu potrzebujesz? Przeczytaj Jak długo trwa nauka języka?
  • „nauczę się (stu) słówek tygodniowo” – byłbyś w stanie to zrobić, bo nauczenie się 20 słówek na jednych zajęciach jest możliwe. Mógłbyś osiągać takie wyniki, gdyby nie to, że musisz te słówka POWTARZAĆ. Kiedy uczysz się w bardzo szybkim tempie, zapełniasz sobie pamięć krótkotrwałą – informacje łatwo do niej trafiają, ale też łatwo z niej uciekają. Aby się NAUCZYĆ, musisz przenieść słówka z pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej robiąc powtórki. A powtórki troszkę opóźniają proces nauczania, ale konsolidują wiedzę. Jeśli chcesz się dowiedzieć jak prawidłowo robić powtórki i uczyć się słówek przeczytaj Powtórki ze słówek: przepis na sukces albo MISTRZ SŁOWNICTWA, czyli samodzielna nauka słówek i powtórki w nauce języka
  • „nie mogę robić błędów” – jak powtarzają starzy Górale: „jak sie nie psewrócisz to sie nie naucys!”. Dzieci uczą się tak samo. Aby nauczyć się mówić, trzeba sobie pozwolić na błędy.  Greg Thomson powiedział: „The only normal way to begin speaking in a new language is to begin speaking badly” czyli „jedynym normalnym sposobem na to aby mówić w nowym języku jest zacząć mówić źle” Więcej o tym jak uczyć się mówienia i nie bać się błędów przeczytasz tu: SKILLS: Speaking: Jak nauczyć się mówić po angielsku?
  • „w 60 minut można zrobić bardzo dużo” – można, ale nie wiadomo jak dużo byśmy nie zrobili, to to nie zwalnia Cię od ciężkiej pracy w domu. Tak samo, jeśli przychodzisz na zajęcia i tracimy 10 min na rozmowę o tym, że dzisiaj Ci się nie chce, a kolejne 10 min na Twoim tłumaczeniu czemu nie masz pracy domowej, to straciliśmy już 1/3 lekcji. Kiedy natomiast jesteś przygotowany i masz siłę, a nagle okaże się, że w czymś masz braki, to cały mój plan zajęć musi poczekać i musimy pochylić się nad tą jedną rzeczą. Innymi słowy: każde zajęcia są inne, mają inne tempo i inaczej się pracuje.
  • „jeśli będę bardzo uważny, to nauczyciel nauczy mnie wszystkiego na lekcji” – jestem nauczycielką, nie czarodziejką -musisz pracować sam i koniec. Tak naprawdę, to Twoja praca w domu jest jeszcze ważniejsza niż zajęcia, bo jeśli nie będziesz w domu robił nic, lekcje nic Ci nie pomogą. Przeczytaj o potędze pracy samodzielnej

Nie musisz być perfekcjonistą, aby mieć nierealne wymagania. Oto niektóre z nich, które słyszę  od uczniów jako nauczycielka angielskiego:

  • „nie muszę uczyć się na pamięć, jakoś samo wejdzie do głowy” – zła wiadomość: nauka języka to pamięciówka. Ale pocieszę Cię: tak samo nauczyłeś się polskiego, wobec tego w taki sam sposób możesz nauczyć się innych języków. Więcej informacji o tym jak uczyć się na pamięć, dlaczego warto to robić – przeczytasz tu: By heart, czyli na pamięć
  • „jest teraz tyle metod, że na pewno da się nauczyć języka bez nauki gramatyki” – a da się zbudować dom nie znając zasad budowania? Nie możesz zignorować gramatyki tylko dlatego, że jest trudna i nie chce Ci się jej uczyć. Słówka to cegły a gramatyka to zasady budowania – i jedno i drugie jest potrzebne. O gramatyce pisałam więcej tu: Uda Ci się nauczyć angielskiego? Sprawdź!
  • „nauczę się języka przychodząc na zajęcia raz w tygodniu i ucząc się tylko do tych zajęć ” – zależy co znaczy dla Ciebie „nauczę się języka” – co chcesz osiągnąć? Czy będziesz do tego pracował w domu? Jeśli nie, opóźnisz ten proces. Pracuj dużo w domu, dużo słuchaj i dasz radę. Nie rób nic i ucz się języka 20 lat.  Jak długo trwa nauka języka?

Jeśli jesteś rodzicem, to możesz mieć nierealne wymagania również do swojego dziecka. Uważaj, dziecko słucha uważnie co o nim mówisz i tym razem to jego możesz wpędzić w stres i zrazić do nauki. Osiągniesz to z łatwością, jeśli myślisz sobie, że:

  • „moje dziecko chodzi na kurs więc będzie miało 5 na koniec” – Kochany, to byłoby za proste! Jeśli Twoje dziecko przychodzi na kurs jak za karę i połowę zajęć trzeba go motywować, to piątki mieć nie będzie. Jeśli ma ogromne braki w materiale, to jeśli dzięki mojej ciężkiej pracy dostanie 3 to to będzie sukces. Jeśli przygotowuję Twoje dziecko do egzaminu raz w tygodniu po godzinie, to rzeczy do szkoły będzie musiało robić samo. I może wtedy nie mieć piątki. Przeczytaj sobie: Tortury dla dzieci po angielsku oraz Dlaczego nie bawię się w korepetycje
  • „płacę za kurs więc dziecko ma zaliczać każdy test na X%” – jak wyżej. Jeśli robimy rzeczy dodatkowe, to nie robimy rzeczy ze szkoły. Materiał szkolny to obowiązek Twojego dziecka. Jeśli dziecko chodzi na korepetycje, to znaczy, że ma totalne braki i że robimy co możemy i czasami ta 4 to serio szczyt marzeń i naszych możliwości. Nie nauczę się za Twoje dziecko. Musisz to wiedzieć. Tak samo, jak musisz wiedzieć, że sukces Twojego dziecka zależy też od jego ciężkiej pracy.  Dlaczego nie bawię się w korepetycje
  • „moje dziecko chodzi już rok na angielski więc musi mówić za granicą” – po pierwsze: rok to mało. Po drugie w zależności od wieku, przerabiamy różny materiał, więc wymaganie od dwunastolatka, żeby załatwił Ci check-in w hotelu, kiedy w szkole uczył się o kotach/psach, to po prostu nierealne wymagania. Po trzecie dochodzi jeszcze kwestia psychologiczna: nieśmiałość, bariera językowa, strach przed popełnianiem błędów. Może robi się takim perfekcjonistą jak Ty? -Ty też, Perfekcjonisto, nie odezwałbyś się po roku nauki 😉

Oj, apropos nierealnych wymagań wobec dzieci możnaby napisać książkę: „Sam nie nauczyłem się języka, to będę tego wymagał i zmuszał do tego moje dziecko”. Wiem, że dla Ciebie Twoje dziecko jest idealne i że chcesz dla niego najlepiej. Ale nie tędy droga. Odpuść mu. Nie musi być zawsze piątek i 100% na testach. Daj mu żyć. A czy Ty zawsze miałeś same piątki i 100%? Nawet jeśli tak, to co wtedy czułeś? Byłeś szczęśliwy, czy w środku zwijałeś się z nerwów?

Nierealnych wymagań jest cała masa, ale póki co tylko tyle przychodzi mi do głowy. Co jeszcze dopisałbyś do tej listy?