Potęga pracy samodzielnej

Czy znasz chińskie przysłowie, które mówi: „nauczyciel otwiera drzwi, ale wchodzisz przez nie samodzielnie”? Innymi słowy, nauczyciel naucza ale to Ty uczysz się sam. To Ty decydujesz o tym, ile przyswoisz. Wszystko zależy od Twojej ciężkiej pracy. Dzisiaj opowiem Ci tylko dwie historie z mojego życia, żeby pokazać Ci, dlaczego wierzę, że pilność jest matką sukcesu.

Diligence is the mother of good luck” – Benjamin Franklin

Historia 1. Koleżanka ze szkolnej ławki

Miałam w roczniku dziewczynę, która odnosiła bardzo dobre wyniki w nauce. Dostała się do naszego liceum, wybrała trudne przedmioty na poziomie higher level w tym matematykę (a musisz wiedzieć, że w IB matma na poziomie HL robi materiał z pierwszego roku studiów matematycznych). Jednak kiedy staliśmy na korytarzu i ktoś opowiadał kawał, wszyscy się śmiali, tylko nie ona. Jej zawsze trzeba było tłumaczyć o co chodzi. Niektórzy śmiali się, że nie jest zbytnio inteligentna i jak ona niby zda maturę. Jednak ta koleżanka miała to, czego nie mieli inni: pilność, samodyscyplinę i wysoką odporność na porażki. Ona potrafiła nauczyć się WSZYSTKIEGO, bo po prostu założyła sobie, że się nauczy i konsekwentnie dążyła do celu. Zawsze zostawała na dodatkowe konsultacje z nauczycielem, odrabiała pracę domową, pytała innych o pomoc. Po każdych zajęciach z matematyki na których wprowadzano nowy temat płakała w toalecie, ale do kolejnych zajęć znów była maksymalnie przygotowana. Mimo, że inni byli teoretycznie bardziej zdolni od niej, ona pokonała ich wszystkich. Jak to się niby stało? Po prostu. Oni byli przekonani o swojej mądrości i napewno pracowali poniżej swoich możliwości a ona robiła CO MOGŁA i dzięki temu przegoniła ich o trzy długości. Morał: nieważne jest czy masz większe czy mniejsze predyspozycje do nauki – jeśli tylko zrobisz co w Twojej mocy aby osiągnąć cel, po prostu tego dokonasz.

Historia 2. Moja przygoda z językiem

Jeśli czytasz mojego bloga, to wiesz, że na angielski chodziłam od przedszkola, zawsze na dodatkowe zajęcia w szkole językowej a w gimnazjum – do najlepszej grupy i miałam najlepszą, ale najbardziej wymagającą nauczycielkę angielskiego. Dzięki temu udało mi się wygrać kilka konkursów i w ogóle nauka angielskiego przychodziła mi tak po prostu. Po ogłoszonych wynikach rekrutacji do liceum z IB na Raszyńskiej byłam wniebowzięta, bo spełniło się moje marzenie: od tej pory będę się uczyła wszystkich przedmiotów właśnie po angielsku i po angielsku będę pisała maturę. Wtedy też dostałam maila, że jeszcze przed wakacjami odbędzie się spotkanie informacyjne z nauczycielką angielskiego. Przyszłam na spotkanie i byłam w szoku: moja poprzednia surowa nauczycielka TO NIC w porównaniu do tej, do której zostałam przydzielona teraz. Dostaliśmy pracę domową: przez wakacje mieliśmy przerobić książkę Michaela Vince’a „First Certificate Language Practice” – ponad 300 stron gramatyki i słówek. Do tego przeczytać dwie powieści w oryginale i wynotować z nich słówka. Dowiedzieliśmy się też, że po wakacjach „nie ma mowy, żeby ktoś przyszedł bez odrobionej pracy domowej” i nie trzeba było pytać o więcej, bo wszyscy czuli jakie byłyby tego konsekwencje. Nauczycielka zabijała wzrokiem i wiedziałam, że NIKT nie odważy się „zapomnieć” o choćby części tego, co nam zadała. Poszłam ze strachem do księgarni i zaczęłam pracę kolejnego dnia. Uczciwie mogę powiedzieć, że przerobiłam CAŁĄ tę książkę, przeczytałam powieści i wynotowałam słówka. W trakcie tych wakacji wyjechałam w sumie na 3 tygodnie, ale ciągle miałam ze sobą książki, zakreślacze i notatki. Traktowałam to jak krzyżówki albo sudoku. I wiesz co? Jestem bardzo wdzięczna za takie doświadczenie: nadrobiłam wszystkie braki jakie miałam, nauczyłam się MASY rzeczy sama, słówka śniły mi się po nocach i uderzały mi do głowy kiedy nie mogłam spać, ale zaczęłam liceum z zapełnionymi lukami i gotowa do przyswajania milion razy trudniejszych rzeczy z poziomu C1+. Przez to lato nauczyłam się więcej niż dotychczas wtedy (bo najwięcej języka nauczyłam się w liceum). Morał: praca samodzielna okazała się zbawienna, przyjemna i dająca niesamowite efekty.

Na czym polega potęga pracy samodzielnej? W jaki sposób dzięki pracy samodzielnej nauczysz się języka?

  • dostosowujesz tempo do swojej pracy – przerabiasz to samo, aż nie zrozumiesz. Wiesz, że mniej znaczy więcej (Przeczytaj: 1 błąd, którego już nigdy nie popełnisz)
  • pracujesz dokładnie nad tym, czego potrzebujesz – nie tracisz czasu na coś, co już wiesz; (sprawdź jak ćwiczyć 4 umiejętności językowe)
  • uczysz się na błędach -a nie ma lepszej nauki. Sprawdzasz odpowiedzi, zapisujesz sobie na zielono, wynotowujesz w zeszycie jak to powinno wyglądać. 
  • robisz notatki – a co znajduje się w zeszycie ma się znaleźć w głowie (umiesz robić notatki? Sprawdź: Notatki z lekcji: czemu i jak trzeba je robić?)
  • to Ty wykonujesz całą pracę, czyli zapamiętujesz więcej- ok. 90% materiału. (Próbowałeś fiszek?)
  • wybierasz odpowiedni czas – kiedy jesteś zrelaksowany i gotowy do pracy, a nie kiedy wybije „godzina angielskiego” i trzeba iść na kurs
  • zapewniasz sobie maksymalne skupienie – bo pracujesz sam ze sobą
  • budujesz dobry nawyk – mówi się, że jeśli będziesz powtarzał jakąś czynność przez 21 dni, to wejdzie Ci w krew. Sprawdź to. (Więcej o tym TUTAJ)
  • udowadniasz sobie, że potrafisz – a to świetnie wpływa na samoocenę. Jeśli uwierzysz w siebie, to wszystko będzie możliwe. (a jeśli potrzebujesz kopa do nauki, znajdziesz go TU)

Pracę samodzielną polecam z autopsji – jak widać, to dzięki niej można najskuteczniej nauczyć się języka. Aby nauka była przyjemniejsza, to traktuj robienie gramatyki tak jak ja: jak krzyżówki czy sudoku, czyli jak formę rozrywki. W ten sposób możesz się do niej przekonać i robić ćwiczenia z przyjemności a nie z obowiązku.

To praca domowa ma za zadanie wyrobić w Tobie dobry nawyk samodyscypliny i pracy samodzielnej. Niestety, praca domowa jest znienawidzona, bo trudno jest zmusić samego siebie do pracy. Każdy z nas jest takim właśnie osiołkiem-leniwcem, bo mózg i organizm bronią się przed nadmiernym wysiłkiem i wydawaniem energii. Twoje ciało nie chce się męczyć a mózg będzie je do tego przekonywał: „ee, teraz Ci się nie chce, bo boli Cię głowa. Eee, po co to robić” etc. Twoim zdaniem jest panować nad tego typu reakcjami. To mózg przekonuje ciało do aktywności, więc aby wypracować samodyscyplinę musisz przejąć kontrolę nad swoim mózgiem. Brzmi strasznie, ale prawdziwie. (Uda Ci się nauczyć angielskiego? Sprawdź?)

Grafika pochodzi z fanpage’a MindTools

Prawda jest taka, że dopóki nie zrozumiesz tego, że to Ty jesteś odpowiedzialny za to ile umiesz, to nie zrobisz postępów. Ani nauczyciel ani kurs ani najlepsza szkoła językowa nie sprawią, że się nauczysz – uczenie się to Twoja decyzja a efekty to to, jak poradziłeś sobie z samokontrolą i popychaniem do pracy osiołka-leniwca, którego każdy ma w sobie.