Engspiracje Biznesowe: kiedy się rozstać. 7 toksycznych klientów

Jeśli prowadzisz własną działalność i uczysz nie tylko grupy ale też one-to-one, prawdopodobnie spotykasz się z sytuacjami kiedy chciałbyś zakończyć współpracę, bo klient zaczyna powodować problemy. Czy należy się wtedy rozstać? Nie zawsze. Jednak warto to rozważyć, szczególnie/koniecznie w tych 7 przypadkach. 

Kiedy sie rozstac

Uczeń- Leniuch

Najczęściej bardzo miły i uprzejmy, dzwoni spytać o lekcje i opowiada Ci jak bardzo zależy mu na nauce. Potem okazuje się, że nie uczy się w domu, nie robi notatek, a każdą lekcję zaczyna od tego, „jak bardzo chciałby się nauczyć tego angielskiego, ale po prostu nie może bo to czy tamto”. Uczysz go więc na zajęciach tego, co powinien ćwiczyć w domu. Jeden unit trwa latami. Kiedy go o coś pytasz – nigdy nic nie pamięta. Słówek zapomina, gramatyki „nie lubi i po co”, wymowy „i tak nie opanuje”. Przed każdą lekcją (a po to już w ogóle!) tracisz chęć do życia i wiarę w to, co robisz. Przeczytaj wpis Engspiracje Biznesowe: Jak motywować

Uczeń-Zabiegany

Ciągle ma coś na głowie i odwołuje na ostatnią chwilę. A to spotkanie w pracy, a to dziecko, a to samochód, a to zapomniał, a to coś tam. Widzicie się kilka razy w miesiącu, nawet kiedy uda Wam się zobaczyć, to zapomni książki, pracy domowej, zeszytu itp. Na lekcji żartuje, jest sympatyczny, ale ciągle myślami gdzie indziej. Nieobecny tu i teraz. Próby sprowadzenia go na ziemię kończą się fiaskiem. Głowa w chmurach – to jego drugie imię. Nie widzisz efektów pracy – uczeń też nie, dlatego zaraz skończy zajęcia z Tobą i będzie opowiadał na mieście, że „za dużo to się z Tobą nie nauczył (bo kiepsko uczysz)”. 

Uczeń-Cwaniaczek

W czerwcu już nie przyjdzie, bo to prawie wakacje, dwa tygodnie przed świętami też nie, potrafi odwołać kilka tygodni (!) zajęć z różnych powodów. Nie raz, a co JAKIŚ CZAS. Chodzi w kratkę, częściej go nie ma niż jest. Jest przy tym bardzo przyjacielski, od razu tworzy koleżeńskie relacje przez co ciężko mu cokolwiek odpowiadać. Co chwila opowiada, że od następnej lekcji już będzie chodził co tydzień, ale teraz to WYJĄTKOWA SYTUACJA. Nie potrafisz już przekonywać się, że „wolna godzinka jest ok”, bo co miesiąc płaczesz przelewając kwotę na ZUS.

Uczeń-Ważniak

Chce uczyć się konwersacji od poziomu zero, żadnej gramatyki i słówek! Narzuca swoją metodę o której przeczytał w internecie i wymaga, abyś stosował ją na zajęciach. Powiedziałeś mu, jak wyglądają Twoje zajęcia i jaka jest Twoja metoda, ale on ufa tylko temu, czego się nasłuchał. Wymaga i wymusza, planuje kolejne zajęcia za Ciebie: następnym razem chce to i to, bo tak mu ktoś powiedział. Nie jest świadomy ani siebie, ani tego, że to Ty skończyłeś studia nauczycielskie. Prawdopodobnie przychodzi do lekarza i mówi mu jak ma go leczyć 😉

Uczeń-Rabacik

Zgłasza się do Ciebie, informujesz go o cenie za godzinę/pakiet, umawiacie się na zajęcia i wszystko w porządku. Kiedy przychodzi do płacenia pyta, czy mógłby płacić mniej. Proponuje swoją cenę i obstaje przy niej. Jeśli się zgodzisz, i tak często nie wpłaca w terminie. Jeśli się nie zgodzisz, będzie Cię męczył co lekcję. Albo po prostu nie będzie wpłacał w terminie. Bardzo często zdarza się, że pyta Cię ilu masz uczniów i w pamięci podlicza Twoje zarobki. Mówi się, że Klient-Rabacik chodzi do fryzjera i po wykonaniu usługi kłóci się o cenę, którą widział w cenniku wchodząc do salonu. 

Uczeń-Nadgorliwy

Bardzo często rodzic. Pyta Cię o każdą lekcję, o każdą drobnostkę, która się wydarzyła lub nie. Kontaktuje się z Tobą po każdej lekcji – z „konieczności”, albo co kilka dni tak po prostu, bardzo często w niedzielę oraz w niestandardowych porach. Lubi wiedzieć, lubi gadać, lubi pytać. Niestety, najczęściej o nieważne rzeczy. Przejmuje się każdą czwórką, wzdycha i nie jest zadowolony (ani z dziecka ani z Ciebie). Często robi Ci wyrzuty albo mówi Ci co masz robić.

Uczeń-Manipulant

Podpisał umowę, zna warunki a ciągle próbuje je naginać. Co z tego, że odwołał zajęcia tuż przed: i tak nie zapłaci, bo to była wyjątkowa sytuacja i bardzo trudna sytuacja i dziecko jest chore i….! Umawiacie się na konkretne terminy a on i tak wiecznie próbuje przeforsować swoje. Mówisz, że nie masz czasu odrobić zajęć w sobotę, bo masz masę obowiązków. Nie wiesz jak to się dzieje, ale rezygnujesz ze swoich planów i umawiasz się z nim na wieczorną lekcję w sobotni wieczór. Bardzo często płaci z góry, żeby narobić Ci wyrzutów sumienia, kiedy nie chcesz „się dać”.

To tylko 7 toksycznych typów klientów. Nie opisałam całej gamy zachowań (w tym dzieci i nastoletnich uczniów) na które nie należy się zgadzać i z którymi najlepiej się rozstać. Jeśli tylko ktoś powoduje u Ciebie złość, frustrację, niechęć i wściekłość – pożegnaj się z nim. Każda z powyższych postaw pokazuje brak szacunku do Ciebie, a nie da się budować dobrej relacji, która nie jest oparta na szacunku.

W nauczaniu nie może być miejsca na negatywne emocje. Kiedy jakiś uczeń je w Tobie prowokuje a Ty nie umiesz sobie poradzić z tą sytuacją, to wierz lub nie, ale w końcu te negatywne emocje wyjdą z Ciebie i zaczniesz je przekładać nie tylko na konkretnego ucznia ale też na swoją pracę w ogóle. Nie daj się! Inaczej czeka Cię wypalenie. Ja też miałam moment zwątpienia (O tym się nie mówi: wypalenie.) właśnie dlatego, że miałam do czynienia z takimi klientami. Rozwijaj w sobie asertywność, ustawiaj limity, wyznaczaj granice, których nikomu nie wolno przekroczyć. Wiesz ile energii wtedy zyskasz? Polecam i namawiam Cię do zmian 🙂 

2 uwagi do wpisu “Engspiracje Biznesowe: kiedy się rozstać. 7 toksycznych klientów

  1. Istnieje jeszcze spora grupa uczniów, o której warto wspomnieć, a mianowicie „uczniowie-klasówki”. Umawiają się na zajęcia tylko wtedy, gdy mają klasówkę/kartkówkę/wypowiedź ustną do zaliczenia… Oczekują, że przerobisz z nimi pół podręcznika i nauczysz wszystkiego w jedną-dwie godziny ( a przez kilka miesięcy nauki w szkole to nie wiadomo co robili! ). I taka sytuacja: dziewczyna (chce zostać w przyszłości tłumaczem(!)) musi się przygotować do poprawy na koniec roku szkolnego ( w zeszycie ma zapisane wszystkie dotychczasowe tematy – przerobili jakieś pięć-sześć rozdziałów) i pada pytanie: „A czy to możliwe, żeby tego wszystkiego nauczyć się w trzy godziny na korkach ? Byłam w szoku. Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Skończyłam zajęcia (przerobiłam połowę tematów – „po łebkach”, bo ona słówka zna wszystkie, tylko teraz nie pamięta) i wyszłam. Żal tylko jej mamy, której bardzo zależało, żeby córce pomóc w nauce.