Engspiracje Biznesowe: równowaga między zabawą a uzyskiwaniem rezultatów

Nauka języka to zabawa a zabawa to gry! Lekcje biznesowe trzeba urozmaicać, ale jak nie przesadzić? Dzisiaj przedstawię Ci 6 zasad, które musisz mieć w pamięci, jeśli organizujesz gry językowe na zajęciach.

Zasada nr 1: Upewnij się, że gra, którą wybrałeś naprawdę czegoś uczy

Rozdział Business Ethics robiliście już dawno a w grze pojawiają się słówka z tego unitu? -ok, mamy grę powtórkową. Pytania, które pojawiają się w grze są bardzo łatwe? – jeśli to ma być gra na speaking, żeby uczniów rozgadać, to w porządku. Ale raz na jakiś czas. Zwykle musisz przejrzeć grę pod względem słownictwa i gramatyki i upewnić się, że nauczą się przynajmniej 5 nowych słówek/zwrotów. To takie absolutne minimum, którego jeśli nie osiągniesz, to przy kilku takich grach pod rząd uczniowie będą mieli przeświadczenie, marnują czas. 

Zasada nr 2: Niech gra będzie prosta

Im bardziej skomplikowane zasady tym gorzej, bo albo będziesz tracił czas na tłumaczenia, albo uczniowie będą zestresowani, że nie pamiętają zasad albo po prostu nie wyrobicie się w czasie. Słyszałeś o zasadzie KISS? Keep It Short and Simple – to jedna z najważniejszych zasad nauczania, w tym BE. 🙂

Zasada nr 3: Zaangażuj wszystkich uczniów

To dość oczywiste, choć nie w każdej grze. Znalazłeś coś ekstra, ale wtedy podział zadań będzie nierówny? Odpuść sobie. Jeśli widzisz, że trzeba wybrać kapitana drużyny, który siłą rzeczy będzie odzywał się najwięcej, jeśli to gra na odpadanie, to to ZŁA GRA. Z lekcji ma skorzystać każdy, a nie tylko ten, który miał najwięcej szczęścia albo dostał akurat taką rolę. 

Zasada nr 4: Niech wygra więcej niż jedna osoba

Szczególnie w większej grupie. Jeśli uczysz 3-4 osoby, to to nie problem, ale jeśli uczniów jest 12 (tak, są również i takie grupy biznesowe), to zachwiana jest równowaga. Każda gra to element rywalizacji. Rywalizacja na lekcji nie jest wskazana, bo może hamować rozwój tych mniej odważnych, wygadanych i z mniejszą wiedzą. Zwycięzca gry jest zwykle oczywisty, ale nie zapominaj też wyróżnić dobrym słowem tego ucznia, który najbardziej się starał, oraz w zależności od gry: tego, który podawał najwięcej argumentów, używał nowych słówek, poprawnej gramatyki itp itd.

Zasada nr 5: Upewnij się, że gra jest zabawna dla uczniów i faktycznie potrzebna.

A może bawi tylko Ciebie? 😛 Ja często się na tym łapię: wybieram sto gier, które w mojej opinii są świetne po czym patrzę na mój wybór krytycznie i odrzucam większość pomysłów. Wśród masy materiałów wybieraj same perełki: szkoda tracić czas na przeciętne gierki. Co więcej musisz upewnić się, że faktycznie gra jest potrzebna: nie chcę powiedzieć, że gra to trochę marnowanie czasu, bo tak nie jest. Część rzeczy można przećwiczyć szybciej 

Zasada nr 6: Jeśli uczysz one-to-one, daj uczniowi fory

Grać z nauczycielem to średnia przyjemność, chyba, że wybierzesz grę na mówienie, która nie jest skupiona na rywalizacji i nie ma jednej poprawnej odpowiedzi (ja najczęściej wybieram takie). A jeśli uznasz, że i taka gra byłaby wartościowa, to albo uczeń losuje karty sam i sam odpowiada na pytania a Ty sprawdzasz, albo decydujesz się „współrywalizować” i dajesz uczniowi fory próbując któregoś ze sposobów:

  • daj mu 30 sekund więcej na odpowiedź;
  • uczeń zaczyna grę z 5 punktami (Ty z zerem), które ewentualnie traci, jeśli poda złą odpowiedź
  • za każdą dobrą odpowiedź Ty dostajesz punkt a uczeń dwa/trzy/więcej 🙂
  • udajesz, że nie pamiętasz, nie wiesz, nie udaje Ci się odpowiedzieć w czasie;

Osobiście uważam, że gry na zajęciach powinny się pojawiać często o ile są krótkie: gry 15-20 minutowe – jak najczęściej. Nie na każdych zajęciach, wiadomo, ale najczęściej jak się da. Łatwo znaleźć różne gry w książkach albo w internecie, więc jest to łatwe do zrobienia. Natomiast gra, która zajmuje całe zajęcia (60 lub 90 minutowa) jest motywacyjnym bonusem i u mnie pojawia się nie częściej niż raz na miesiąc/dwa. Musi być wtedy dokładnie zaplanowana, mieć jasny cel i jasny efekt. Na takie zajęcia nie możesz dać „byle czego”. Ponieważ chcę, aby była ona jak najbardziej użyteczna, najczęściej wymyślam je…SAMA 🙂 Robię plansze (dość uniwersalne do różnych typów gier) i po prostu wymieniam do nich karty (dając nowe słówka i zwroty z unitów itp itd). Takie chwile kreatywności dodają mi sił i motywacji, bo tworzę coś ciekawego.

Jak to wygląda u Ciebie? Jak używasz gier na zajęciach? Jaką zasadę dodałbyś do tej listy?