Engspiracje Biznesowe: Jak motywować

  • Czy prowadziłeś kiedyś lekcję albo ćwiczenie pod tytułem: po co uczyć się angielskiego? Czy Twoi uczniowie podawali Ci powody dla których chcą się uczyć po czym część z nich i tak nie została nim zmotywowana?
  • Czy spotkałeś się kiedyś z uczniem, na którego nie działała żadna motywacja? Ani kij ani marchewka?
  • Czy miałeś kiedyś wrażenie, że mimo tego, że bardzo się starasz, nie potrafisz zmotywować grupy / pojedynczej osoby do pracy?
  • Czy miałeś przez to wyrzuty sumienia / czułeś się przez to źle?
  • Czy chciałeś przez to rzucać pracę / zmienić zawód? 

Na ile pytań odpowiedziałeś twierdząco? Ja na wszystkie. Zaczęłam przyglądać się swojemu doświadczeniu, zgłębiać tajniki motywacji, czytać i dowiadywać się jak to zrobić, aby uczniowie chcieli się uczyć. Dzisiaj podzielę się z Tobą tym, czego się nauczyłam.

92919.png

„Żeby zapalać innych sam musisz płonąć” – słyszałeś to kiedyś? Ja sto razy. To, że płonę- to widać. To, że kocham to co robię- to widać. To, że prowadząc lekcje czuję się jak ryba w wodzie- to widać. Jakaż to naiwna byłam na początku mojej kariery myśląc, że wystarczy to po prostu pokazać uczniom jak potrafię pracować, co mogę im zaoferować i jak fajnie można czuć się w mojej klasie, żeby ludzie sami zaczęli się GARNĄĆ DO ANGIELSKIEGO.

I wiesz, na niektórych niezmotywowanych faktycznie to podziałało. Udzieliła im się moja atmosfera zabawy, entuzjazmu, zapału i pasji. Lubili przychodzić, bo skoro ja się tak starałam, to było im głupio się nie uczyć. Więc się uczyli i przychodzili Ale to niewielka garstka wśród tych, którzy zostali zaEngspirowani. U niektórych nastrój został, część nadal pozostała zdemotywowana.  

„Dobry nauczyciel motywuje” – słyszałeś to kiedyś? Ja sto razy. Nawet od rodziców: „niech Pani go jakoś zmotywuje”, „Pani jest nauczycielką, Pani wie, jak na niego wpłynąć”, „jego żaden nauczyciel jeszcze nie zmotywował do nauki, może Pani się uda”. Wiesz ile razy próbowałam z tym ostatnim uczniem, o którym tu wspominam i którego nikt nie mógł zmotywować? Dwa lata. Dwa lata za długo, bo dopiero potem doszło do mnie, że użyłam już wszystkich metod jakie znałam z książek i żadna z nich się nie powiodła.

I nie mogła się udać. Prawda jest bowiem taka, że tak jak nikogo nie da się zmusić do nauki  i na siłę kazać mu się uczyć, tak samo nikogo nie da się do tej nauki zmotywować. Już mówię dlaczego.

Człowiek, który jest w pełni sił i zdrowia psychicznego, chce poznawać świat, doświadczać go i osiągać nowe cele. Taka osoba jest ciekawa, chce marzyć oraz zdobywać nową wiedzę i doświadczenia. Spokojna głowa chce się uczyć, bo mózg nie robi niczego lepiej. W końcu został stworzony do tego, by bez przerwy się rozwijać. 

Inaczej jest, kiedy masz jakiś problem. Wtedy, cała Twoja energia koncentruje się na tej sprawie i doświadczanie świata staje się zaburzone, bo przestaje być tak istotne. Co Cię obchodzi świat, kiedy pokłóciłeś się z żoną, masz szefa wariata, Twoje dziecko chodzi na wagary, dowiadujesz się, że jesteś chory albo wszystko przypomina Ci, że jesteś niski. Nic Cię wtedy świat nie obchodzi. Wypełniasz obowiązki jak robot, bo tak naprawdę przeżywasz siebie i swój problem. Mózg jest zajęty, bo ciągle – mniej lub bardziej świadomie – zajmuje się przetwarzaniem tego problemu. Analizuje go, wraca do niego, szuka rozwiązania. Taka niespokojna głowa nie będzie gotowa na żaden rozwój. Takiej głowy nie zmotywujesz. Niczym. Piramida potrzeb Maslova – pamiętasz ze studiów?

Wszystko co nazywamy motywacją zewnętrzną: nie istnieje. Na zdemotywowanych nie podziała nic. Ani podwyżka, ani perspektywa zagranicznego wyjazdu, ani Twoje nauczycielskie sztuczki. Ziarno inspiracji do działania musi paść na podatny grunt. Dopóki go nie będzie, grunt sam ze sobą nie porozmawia i nie przetrawi różnych spraw, a to wszystko pójdzie na marne. Cała motywacja do działania: prawdziwa siła, motor, ogień – pochodzi bowiem z wnętrza. Chęć osiągania celów, zdobywania, poznawania, uczenia się – jest w Tobie, albo jej nie ma. Jeśli jest – możesz wszystko. Jeśli jej nie ma – musisz najpierw przetrawić swój problem. 

Większość ludzi odnosi sukcesy, bo są zdeterminowani. Słyszałeś kiedyś, że ktoś zrobił coś, bo ktoś inny go do tego „zmotywował”? Wydaje mi się, że to kompletnie niemożliwe. Nie da się na kogoś wpłynąć o ile ten ktoś sam tego nie chce. O ile to on nie otworzy swoich uszu i nie powie: posłucham Cię. O ile nie otworzy swojej głowy i nie powie: przemyślę to. O ile nie wstanie z kanapy i nie powie: zrobię to. I o ile tego faktycznie nie zacznie działać. Wniosek: sam decydujesz o tym, że się zmienisz. Sam wykonujesz ogromną pracę w głowie i analizujesz koszty i zyski. Sam podejmujesz działania. Motywujesz się SAM. 

„Zaczniesz widzieć wyraźnie tylko wtedy, gdy nauczysz się patrzeć w swoje serce. Każdy, kto patrzy tylko na zewnątrz – marzy; ten kto zagląda do wnętrza – budzi się”

– Carl Jung

A co możesz zrobić jako nauczyciel? Myślę, że niewiele, jednak warto spróbować. Oczywiście nie chodzi o to, że skoro teoretycznie nie mogę wpłynąć na nikogo, żeby wziął się do roboty, to mnie samą może ogarnąć marazm i nie muszę robić nic. Jeśli chodzi o motywację na pewno warto znać tę samą zasadę co w medycynie: przede wszystkim nie szkodzić. Co to znaczy? Już mówię:

  1. Pamiętaj, że ewentualna niechęć do zajęć nie jest skierowana przeciwko Tobie.

Nie bierz tego osobiście. To nie Twój problem, to problem ucznia. On nie ma problemu z Tobą, tylko ze sobą i to przekłada się na lekcje. Jeśli ciężko Ci uwierzyć, odeślę Cię do jednej z najlepszych książek o relacjach międzyludzkich jakie czytałam: Thomas Gordon „Wychowanie bez porażek. W szkole.” Ta książka wyleczyła mnie z przejmowania się sprawami, które mnie nie dotyczą, na które nie mam wpływu i które są poza moją kontrolą. Must-read każdego nauczyciela (i nie tylko).

2. Lekcje nie powinny być ani za łatwe, ani za trudne.

Dotyczy to szczególnie zajęć z BE. Angielski biznesowy może być bardzo trudny, głównie ze względu na słownictwo. Jeśli dodasz do tego braki gramatyczne, które trzeba będzie nadrabiać podczas kursu, to może się okazać, że uczniowie będą zdemotywowani. Masz do wyboru: albo iść wolno i brnąć powoli dalej (powoli ale do celu) albo ułatwianie materiału lekcji. Nie wolno Ci kontynuować i liczyć na to, że jakoś to będzie. Dawaj dużo wsparcia, materiałów dodatkowych, tłumacz choćby 100 razy, dziel jeden temat nie na pięć lekcji, tak jak jest w podręczniku, ale na 10 (jeśli tak potrzebują Twoi uczniowie). Uwaga: nie zaniżaj wymagań tylko dawaj więcej wsparcia.

FB_IMG_1496508956717

Twój uczeń chce, abyś wiedział, że też jest zwykłym człowiekiem: oprócz chęci zaspokojenia potrzeb z piramidy Maslova, ma prawo mieć zły dzień albo dni wolne – nie zamęczaj go angielskim za wszelką cenę. Dom, rodzina, praca – to już bardzo dużo. Grafika pochodzi z fantastycznego profilu na FB ‚MindShift’ – jeśli jeszcze go nie śledzisz, to kliknij lajka 🙂

3. Swoją postawą i zaangażowaniem pokaż, że czas zajęć nie jest stracony.

Bądź profesjonalistą i nie zaniżaj wymagań wobec siebie. Pamiętaj dlaczego zacząłeś uczyć, czemu uczysz i co kochasz w tym zawodzie. To trudne, ale nie możesz się poddawać. Używaj swojej najlepszej wiedzy metodycznej aby Twoi uczniowie z jak największą łatwością mogli robić postępy. Bądź autentycznym człowiekiem, nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Planuj lekcje co do minuty, wykorzystuj każdą z nich na maksa. Rób swoje, pokaż co potrafisz a ludzie pójdą za Tobą. Jeśli nie, tzn że nie byli gotowi się uczyć. 

FB_IMG_1496508756190

Zaufanie do nauczyciela, nadzieja, że da się osiągnąć cele, poczucie wartości i poczucie bycia wystarczająco dobrym do osiągnięcia wyzwania – to 4 składniki niezbędne do zaangażowania. Grafika pochodzi z fantastycznego profilu na FB ‚MindShift’ – jeśli jeszcze go nie śledzisz, to kliknij lajka 🙂

4. Więcej chwal niż gań. Dodawaj skrzydeł. 

Kto z nas ma za dużo chwalenia? Są ludzie, którzy nigdy go nie słyszą – nie tylko dzieci, ale przede wszystkim dorośli! Różne badania pokazują, że ludzie czują się niedoceniani za swoją pracę, dlatego niech na Twoich zajęciach pochwał nie brakuje. Wyznaczaj challenge, pokaż jak je osiągać i chwal za najmniejsze postępy. Chwal STARANIA a nie efekt. Bądź dumny ze swoich uczniów! To owoce również Twojej pracy!

5. Nauczanie to budowanie relacji. Bez relacji nauczanie nie będzie miało miejsca.

Uczeń w każdym wieku chce być zauważony i ważny dla nauczyciela, chce abyś poświecił czas na poznanie go, brał pod uwagę jego potrzeby, zainteresowania i hobby, chce mieć wpływ na proces nauczania. Jeśli już nie wiesz, co masz robić aby go zmotywować porozmawiaj z nim mówiąc wprost: „Myślę, że masz problem z motywacją. W czym leży problem? Co chciałbyś robić na naszych lekcjach? Co byłoby dla Ciebie motywujące?”. Jeśli szefa pracownik nie za bardzo obchodzi, oby tylko był na zajęciach, to niech taki pracownik wie, że na Twoich zajęciach każdy jest ważny i lubiany. Odwdzięczy Ci się większym zaangażowaniem. Spójrz poniżej:

FB_IMG_1496508898020

Patrz: bunt wynika z niskiego zaangażowania w zajęcia i rozproszonej uwagi. Nie pozwól na to, niech cała uwaga koncentruje się nie tyle na Tobie, co na tematach lekcji. (patrz punkt 6). Grafika pochodzi z fantastycznego profilu na FB ‚MindShift’ – jeśli jeszcze go nie śledzisz, to kliknij lajka 🙂

6. Jak najwięcej oddawaj w ręce uczniów.

Nie chodzi tylko o wybór tematów. W ramach prac domowych zadawaj wynajdywanie tekstów, wiadomości, ciekawostek, krótkich prezentacji, a nawet prowadzenia krótkich fragmentów lekcji. Tak jak na grafice powyżej, zaangażowanie osiągniesz wtedy, kiedy będziesz miał uwagę uczniów i ich zaangażowanie. Dostaniesz to, jeśli oddasz władzę uczniom, przynajmniej na trochę. Jeśli uczniowie przejmą pałeczkę, to będzie to łatwa forma urozmaicenia lekcji. Możecie nadal kontynuować ‚nudne tematy’ angielskiego dla księgowych, ale choćby krótka rozmowa dt. informacji na dowolny temat przyniesiona przez ucznia sprawi, że nie będzie tak monotonnie 🙂 Pamiętaj o miłym rozpoczęciu i miłym zakończeniu lekcji. Rozwesel ich na początku i podnieś na duchu przed wyjściem. 

7. Jeśli masz do czynienia z uczniami B2 i powyżej, to ich brak motywacji może wynikać z efekty plateau. Zapobiegaj mu.

Musisz znaleźć im jakich challenge, coś, czego jeszcze nie mieli. Warto w takich sytuacjach zacząć uczyć elementów języka academic English, który również przydaje się w biznesie. Przeczytaj więcej tutaj: Poziom B2. 9 sposobów by uniknąć efektu plateau w nauce języka.

8. Jeśli próbowałeś już wszystkiego a nic nie działa, nie bój się szczerej rozmowy i rezygnacji z zajęć.

Próbowałeś wszystkich technik nauczania, rozmawiałeś z uczniem (a może rodzicem), nadal jest tak samo i masz wrażenie, że marnujecie razem czas? – przyznaj jaka jest sytuacja. Powiedz, że sytuacja jest poważna i jeśli nic się nie zmieni, to zrezygnujesz z zajęć. I jeśli faktycznie nadal ucznia będzie ogarniał marazm a Ciebie frustracja, to po prostu zrezygnuj. W nauczaniu nie powinno być miejsca na negatywne emocje. Może uczeń musi przemyśleć sobie kilka spraw, a może po prostu nie potrafi pracować z Tobą. Między nauczycielem a uczniem też musi być chemia, a jeśli jej nie ma, to warto jej szukać. Twój uczeń chce się czegoś nauczyć a Tobie zależy na spokojnej głowie i tym, aby uczeń osiągnął w końcu swój cel. Rozstańcie się. 

Post o podobnej tematyce, ale dotyczący dzieci, możesz przeczytać KLIKAJĄC TU. Wpis wzbudził wiele kontrowersji i dyskusji na Facebooku.

FB_IMG_1496508738621

Rzecz do przemyślenia! Na kim koncentruje się Twoje nauczanie? Na Tobie czy a uczniach? Spójrz co stanie się, jeśli będziesz podążał za uczniem! Grafika pochodzi z fantastycznego profilu na FB ‚MindShift’ – jeśli jeszcze go nie śledzisz, to kliknij lajka 🙂

W jaki sposób Ty motywujesz uczniów?