Jeśli potrzebujesz kopa do nauki

Czy w ciągu ostatnich kilku dni powiedziałeś któreś z następujących zdań? Przyznaj sobie jeden punkt za każde zdanie, które powiedziałeś (na głos lub w myślach):

  • „Ale to masakra!”
  • „Uczyłem się 5 lat i nadal nic nie umiem”
  • „Ja się tego angielskiego nigdy nie nauczę!”
  • „Te czasy są za trudne”
  • „Nie mam czasu”
  • „Jestem za stary”
  • „Bo ja nie umiem angielskiego”
  • „Teraz jeszcze nie, ale od przyszłego tygodnia/miesiąca/semestru biorę się na serio za naukę”
  • „Nie mam talentu do języków”
  • „Jestem na to za głupi”
  • „Mam słabą pamięć”
  • „I tak nie pojadę do Anglii/Stanów etc”
  • „Nie dogadam się z native speakerem”
  • „Tylko się ośmieszę”
  • „Żeby nauczyć się języka po prostu trzeba się przeprowadzić za granicę”
  • „Tyle lat przeżyłem bez angielskiego i już!”

Ile punktów sobie przyznałeś? Zła wiadomość: im więcej, tym…gorzej.

To są bariery. Jedynym rozwiązaniem jest zmiana PODEJŚCIA

Moim ulubionym pytaniem jest: „kiedy nauczę się mówić przynajmniej w części tak dobrze jak TY?” Hmm, spójrzmy tylko… Mi nauka języka zajęła jakieś… 20 lat? I wiesz co? To była prawdziwa męczarnia. Bo takie właśnie jest uczenie się języka. Praktycznie całe moje życie chodzenia na lekcje, uczenia się, odrabiania prac domowych, pisania esejów, oglądania filmów, zdawania egzaminów, stresów i tak dalej. Chyba nie muszę Ci mówić, że to potrafi być bardzo uciążliwe! Możemy ułatwiać sobie ten proces, sprawiać, że będzie przyjemniejszy dzięki atmosferze, odpowiednim programie nauczania (dobry nauczyciel będzie wiedział kiedy przycisnąć a kiedy zwolnić z materiałem), różnorodnością ćwiczeń i tematów, ciągle podnoszonej poprzeczce (nie za wysoko, ciut nad poziom nosa 😉 ), motywującymi tematami i tak dalej i tak dalej. Dobry nauczyciel wyniósł tę wiedzę ze studiów i teraz pomoże Ci w nauce. Zaufaj mu, bądź cierpliwy i zastosuj się do rad poniżej a uda Ci się przezwyciężyć ten kryzys :

Pozbądź się poważnej pani menadżer Agaty, którą jesteś na codzień.

Błędy to naturalna sprawa w nauce języka. Przypomnij sobie dziecko, które uczy się mówić: „Mama założyła buty i idła i idła” -poprawne? Nie. Zrozumiałe? Tak. Wiesz, że „Mama założyła buty i szła i szła” 🙂 Śmieszny błąd? No śmieszny i co z tego? Dziecko nie wie, więc próbuje i to dzięki tym próbom uczy się mowić. Z Tobą jest tak samo. Jak powiadają starzy Górale: „jak sie nie psewrócis to sie nie naucys” 😉

Dzieci przyjmują błędy naturalnie, nie wstydzą się ich a czasem szczerze się z nich śmieją. Dzieciaki są też przyzwyczajone do tego, że nie wszystko rozumieją. Dlatego właśnie nie ma sensu pytać dziecka „czy rozumie”- bo zawsze powie, że tak. Trzeba dać mu zadanie i samemu sprawdzić, czy zrozumiało zagadnienie.

Z dorosłymi jest inaczej. Typowy Dorosły boi się popełniać błędy, dlatego mało mówi, bardzo się kontroluje, szybko traci motywację. W razie błędu szybko się czerwieni, poci, a kiedy nie rozumie zaczyna się denerwować. Dlaczego? To tylko utrudnia mu życie i naukę. Drogi Dorosły, bądź czasem jak dziecko i wrzuć na luz, złap dystans. Na lekcje przychodzisz Ty, w Twojej własnej osobie a nie Twoje stanowisko czy reputacja. Zrobisz głupi błąd i co z tego? Przecież wiesz, że mylić się to rzecz ludzka. Twój nauczyciel też o tym wie i zapewniam Cię, że w swojej karierze słyszał już takie rzeczy i takie błędy, że ciężko Ci będzie go zadziwić 😉

Przeczytaj: Piekło perfekcjonisty

I EAT RESTAURANT

Wyobraź sobie, że na ulicy zaczepia Cię człowiek i mówi: ”I eat restaurant” -wiesz, że tak się nie mówi, ale czy zrozumiałeś o co mu chodzi? Najprawdopodobniej szuka restauracji w której mógłby dobrze zjeść. Czy to, co powiedział było dokładne? Nie, brzmiało jakby chciał zjeść restaurację. Czy było komunikatywne? Tak, bo pokazałeś mu drogę do najlepszej knajpy.

W zadaniach na mówienie, które dostajesz od nauczyciela chodzi albo o ćwiczenie dokładność (ACCURACY) albo płynności (FLUENCY). Czyli czasem jesteśmy nastawieni na perfekcyjne użycie np. present perfect i wtedy zwykle nauczyciel poprawia Cię od razu, a czasem ćwiczymy komunikatywność i wtedy nauczyciel nie poprawia Cię wcale albo notuje błędy na kartce i później je omawiacie. Jak widzisz, precyzja jest ważna, ale nie najważniejsza. Czasem kiedy robisz błędy Twój rozmówca i tak spokojnie może Cię zrozumieć a Ty możesz spokojnie osiągnąć swój cel.

Chcę osiągnąć perfekcję, poziom C2 i mówić językiem literackim

Ups. Kolejne piekło perfekcjonisty. Nie musisz uczyć się 20 lat, nie stawiaj sobie nierealistycznych wymagań. Nie musisz osiągnąć poziomu C2. Zawsze powtarzam, że lepiej potrafić mniej a dokładniej. Osiągnij porządne B1 i  ucz się po to, żeby po prostu czerpać radość z tego, że jesteś samodzielny i potrafisz się dogadać. Ucz się krócej, ale z głową! Co to znaczy?

Przeczytaj: Piekło perfekcjonisty

Kropla drąży skałę

Nauka języka to proces. Musisz być cierpliwy, wytrwały i konsekwentny, dlatego pracuj regularnie, nie opuszczaj zajęć i nie przerywaj nauki z powodu kryzysów. Tyle osób dało radę dlatego i Ty sobie poradzisz. Maratonu nie wygrywa najszybszy zawodnik, tylko najbardziej wytrwały, który wie, że czasem można zwolnić ale grunt to cały czas biec do przodu.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo

Nauka to nie jakaś magia a proces biologiczny i powstawanie nowych połączeń między neuronami. Tak jak nie możesz zmusić złamanej kości do tego, żeby zrosła się szybciej, tak samo nie nauczysz się angielskiego w dwa tygodnie ani żadnymi sztuczkami. Nie będzie łatwo, ale może będzie WARTO?

Poświęć chwilkę, aby sprawdzić też: Potęgę pracy samodzielnej

Żeby mówić, trzeba mówić

Nie nauczysz się chodzić, jeśli nie będziesz …chodził. Tak samo z mówieniem: dopóki się nie odważysz, nie osiągniesz tej umiejętności i już. A przecież właśnie po to uczymy się języka: by mówić. Pamiętaj, że uczysz się tak samo jak dzieci: dziecko też nie mówi samo z siebie. Ono musi słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać i to samo musisz zrobić Ty! Kiedy przychodzi do mnie kursant i mówi: „chcę nauczyć się mówić”, ja mówię: „najpierw zacznij słuchać. Włącz BBC RADIO, CNN cokolwiek i po prostu osłuchuj się z językiem”. W dzisiejszych czasach nie trzeba mieszkać w Anglii, żeby dobrze mówić po angielsku : wystarczy włączyć radio. Do roboty!

Same lekcje nie wystarczą

Sprawa niby oczywista, ale warto jeszcze raz ją przypomnieć: to Ty jesteś odpowiedzialny za swoją wiedzę i naukę. Tak. To ile wynosisz z lekcji zależy w większości od Ciebie. Jesteś już dorosły, więc nie chcę Ci gadać ale pamiętaj, że prace domowe i indywidualna nauka w domu jest po prostu niezbędna. Nie pomogą Ci ani żadne super metody, ani super książka ani nawet żaden super kurs online, jeśli po prostu nie usiądziesz na pupie i nie zaczniesz się uczyć (!!! – trzy wykrzykniki, bo to ważne). Gonisz dziecko do nauki, bo sam wiesz, że tak trzeba. A sam „nie masz czasu”. Powiem Ci tak, doba każdego z nas ma 24h i to Ty zdecydujesz co zrobisz z tym czasem. Jeśli wmawiasz sobie, że nie wyrabiasz, to albo serio masz za dużo na głowie i musisz z czegoś zrezygnować zanim się wypalisz, albo za dużo czasu marnujesz (np siedząc na fejsie). Poczytaj o ludziach, którzy robią więcej od Ciebie i zawstydź się, że nie poświęcasz choć trochę czasu na ten nieszczęsny angielski 🙂

To, że jestem dobry z angielskiego to moja świadoma decyzja

Bycie dobrym z języka to nie sprawa jakiejś magii, talentu czy wieku. To sprawa podjęcia świadomej decyzji: chcę być dobry i zrobię wszystko, żeby tak było. Za Twoim sukcesem może stać wiele osób i czynników (dobry nauczyciel czy intensywny kurs), ale przede wszystkim stoisz za nim Ty sam, kiedy to: regularnie uczęszczałeś na zajęcia, sumiennie odrabiałeś lekcje, uczyłeś się tych słówek, zapisałeś się na egzamin, miałeś kryzys i spadek motywacji a nie poddałeś się.

Ciesz się z małych postępów

Poprawnie użyłeś nowo poznanego słówka? Nauczyłeś się 5 nowych zwrotów? Przypomniała Ci się jakaś ładna konstrukcja? Świętuj to, a nie zamartwiaj się, że „chciałoby się więcej”. Jeśli będziesz skupiał się na pozytywnych sprawach, to będziesz powoli szedł do celu. Jeśli natomiast włączysz wobec siebie tryb Surowego Rodzica i będziesz sobie ciągle wygadywał, że to za mało i za mało, to przerwiesz kolejny kurs. I po co? Czas minie i tak, lepiej iść powoli do przodu, niż nieustannie stawać (albo zawracać!).

Przeczytaj jeszcze to:

Jeśli czytasz te słowa, to albo jesteś masochistą albo naprawdę potrzebowałeś takiego kopa! Nasłuchałeś się tyle, że teraz już chyba nie pozostało Ci nic innego, jak po prostu się uczyć. Czyż nie? 🙂