O tym się nie mówi: wypalenie.

Temat tabu, bo „dobry nauczyciel przecież kryzysu nie przechodzi”, „wstyd o tym mówić”, „wszyscy widzą, ale głupio spytać wprost”. Wypalenie. Kryzys. O tym się nie rozmawia. Ja piszę jak jest. Praca nauczyciela to praca z żywym człowiekiem, praca z emocjami, komunikacją, świat lekcji i świat prywatny. Tutaj dzieje się bardzo dużo i tak jak w życiu: bywa różnie.

ge-loves-teachers

Mimo młodego wieku moje doświadczenie w nauczaniu jest całkiem spore. Jeśli spytasz mnie, czy lubię moją pracę, usłyszysz (i zobaczysz), że ją UWIELBIAM! 🙂 Nie znaczy to jednak, że nie miałam w swoim życiu momentów zwątpienia. Ten post nie będzie cukierkowy, ale jak najbardziej związany z rzeczywistością. Dlatego właśnie najpierw podsumuję problemy, z którymi my, Nauczyciele, musimy się zmierzyć, jakie są moje doświadczenia z kryzysem w pracy oraz na koniec dowiesz się dlaczego kocham moją pracę.

Wypalenie zawodowe w pracy nauczyciela angielskiego

W zeszłym roku byłam chyba bardzo przemęczona a dodatkowo dopadł mnie stres związany z pisaniem magisterki. Kiedy mówię moim kursantom, że w zeszłym roku miałam jakiś kryzys, oni mówią: „Jak to?? To niemożliwe, nic nie było po Tobie widać??” – oczywiście, zachowuję się profesjonalnie i nie pozwalam na to, żeby moje emocje były odczuwalne przez uczniów. Nadal prowadziłam kreatywne lekcje, graliśmy w gry i śmialiśmy. Było to możliwe, ponieważ bardzo szybko zastosowałam techniki z kolejnej części artykułu i udało mi się przezwyciężyć etap zwątpienia. To normalne i każdy nauczyciel doświadcza czasem trudnych momentów. Myśli sobie wtedy:

  • moje dni mają duże okienka – czasu jest niby dużo, ale ciągle trzeba myśleć o popołudniowej lekcji;
  • wtedy kiedy rodzina i przyjaciele mają wolne i chcieliby spędzić ze mną czas, moja praca się zaczyna (popołudnia i weekendy)
  • czuję, że jestem w pracy 24h na dobę: wstaję i myślę o obowiązkach, zasypiam planując kolejne lekcje albo myśląc o poszczególnych uczniach
  • lekcje są bardzo często odwoływane, szczególnie w okresie chorobowym, świątecznym i przed wakacjami;
  • uczniowie/grupy mają różne potrzeby, możliwości i wymagania: bardzo trudno jest stworzyć dla każdego indywidualny program nauczania. I choć zwykle się udaje, to nikt, kto nie jest nauczycielem nie wie, ile wysiłku to kosztuje;
  • uczniowie mają różne, czasem nierealistyczne, oczekiwania – jak wytłumaczyć im, że nie wszystko co chcą osiągnąć da się zrobić tak szybko jak by chcieli?
  • jak uczyć i motywować jednocześnie, jeśli uczeń nie ma motywacji?
  • jak mam uczyć, kiedy moi uczniowie nie mają na to ochoty?
  • co robić z uczniem na którego nie działają żadne metody pracy i jego postępy są mizerne?
  • co zrobić z osobą, która za bardzo ingeruje w proces nauczania, podsuwając np. pomysły na naukę, które stosowane były 30 lat temu?
  • jak nie dać sobie wejść na głowę? Jak być bardziej asertywnym?
  • nie wiem jak mogę osiągnąć balans pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym;

i wiele, wiele innych, które ciężko byłoby wymienić (problemy z dyscypliną, komunikacją, zderzenia teorii z praktyką, dyrekcją i tak dalej).

Co robić w momentach zwątpienia?

Przede wszystkim wziąć wolne, przynajmniej tydzień. Istnieje przynajmniej kilka sposobów na to, by odżyć na nowo:

  • odwołać wszystkie zajęcia i odpocząć,
  • wyjechać w Bieszczady;
  • przewrócić dom do góry nogami, posprzątać, zrobić przemeblowanie;
  • zrobić coś dla siebie: domowe spa, paznokcie, fryzura, zakupy, zapisać się na fitness albo na kurs rysunku;
  • zakończyć współpracę z tymi z którymi się nie układa – warto walczyć i naprawiać, ale kiedy sytuacji nie da się rozwiązać, lepiej się rozstać;
  • porozmawiać z koleżanką nauczycielką, ona kiedyś też to przeżywała;
  • przeczytać książki o komunikacji bez agresji i dowiedzieć się, czemu nie możesz się dogadać z uczniami, rodzicami, przełożonymi i rodziną (polecam poczytać o NVC [Non-Violent Communication] a także wszystkie książki Faber & Mazlish oraz Thomasa Gordona);
  • ułożyć grafik na nowo: zmniejszyć okienka/przestać pracować do późna/zrezygnować z kilku godzin/z uczenia w weekendy;
  • przestać pracować więcej niż 4 dni w tygodniu. Nauczanie to kreatywna praca a aby się rozwijać kreatywność potrzebuje czasu wolnego;
  • rozważyć zmianę pracy: np zrezygnować w pracy w szkole i założyć własną działalność. Może będzie mniej stabilnie, ale za to to Ty będziesz sobie szefową!
  • rozważyć zmianę branży: zacząć pracować w upragnionym korpo i zweryfikować marzenia z rzeczywistością. Jeśli będzie super, zostaniesz tam i będziesz szczęśliwa. Jeśli będzie źle, wrócisz do nauczania i …będziesz szczęśliwa 🙂

Wypalenie bardzo często wynika z przepracowania i poczucia, że w tej sytuacji nie da się nic zrobić. Da się zrobić i to dużo: zatrzymaj się na chwilę, złap dystans i to pozwoli Ci na spojrzenie na sprawę świeżym okiem. Najważniejsze jednak, to przypomnieć sobie, czemu lubisz swoją pracę. W sumie nie wiesz czemu? Ja zrobię to za Ciebie 😉

Moje doświadczenie

W zeszłym roku i ja zmagałam się z kryzysem. Uczyłam, prowadziłam firmę, kończyłam studia, pisałam bloga i byłam zwyczajnie zmęczona wszystkim: jaki jest sens tego, co robię? Co z moim prywatnym życiem? – myślałam nawet o zmianie branży. Wszyscy mówili: nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz, dlatego spróbowałam.

Podczas wakacji nadal prowadziłam firmę i przez dwa poranki w tygodniu chodziłam uczyć, ale przez resztę czasu zdecydowałam się pracować gdzie indziej. Chciałam sprawdzić się na okresie próbnym i miałam nadzieję na stałą pracę, w „normalnych godzinach”, od 8-16, nos w komputerze, chciałam spokoju, braku ciągłej kontroli czasu (mam 5 min na przeprowadzenie tego zadania!) i spokoju w głowie, bez ciągłego myślenia o uczniach (o 18:00 lekcja, zrobię to i tamto a za tydzień jeszcze to).

Bardzo szybko okazało się, że to nie to. Najbardziej chyba doskwierało mi siedzenie przez 8 godzin (mam dwadzieścia kilka lat a kręgosłup i stawy sztywniały mi tak, że czułam się jakbym miała 80), brak ciągłego kontaktu z ludźmi, mechaniczna praca. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do mojego „poprzedniego życia” jako nauczycielka, że teraz nie mogłam się przestawić. Zaczęłam tęsknić za uczniami, śmiechem, grami, pogadankami, anegdotkami, filmikami i tak dalej. Lekcje angielskiego to ciągła zabawa a ja mam w sobie chyba coś z dziecka, bo ciągle muszę się uczyć, bawić i grać. Inaczej się nudzę i podupadam jeśli chodzi o nastrój i motywację. Kiedy mijał kolejny dzień, kolejne godziny poważnego siedzenia nad dokumentami i biegania z fakturami, ja wiedziałam już, że na sto procent moim powołaniem jest praca nauczyciela. Nie miałam już wątpliwości, że to jest to, co umiem robić najlepiej, to co sprawia mi przyjemność i w czym czuję się najlepiej.

Dlaczego uwielbiam uczyć angielskiego?

Myślę, że każdy, kto mnie poznał nie ma wątpliwości, że kocham to co robię: „to po prostu widać, to się od Ciebie czuje”. Tutaj nie da się oszukać: to co masz w sercu widać po Twoim ciele, po oczach, postawie i głosie. Jeśli się uśmiechasz, a w głębi duszy zastanawiasz się co tak naprawdę robisz ze swoim życiem, to będzie to widać. Musisz wtedy odpocząć i zastosować techniki z poprzedniej sekcji a także przypomnieć sobie czemu lubisz uczyć.

Jestem nauczycielką, tak jak pisałam, prowadzę własną działalność. Oto czemu ja uwielbiam uczyć:

  • najbardziej podoba mi się bezpośredni kontakt z uczniami. Ja po prostu lubię ich jako ludzi, staram się ich rozumieć i samo spędzanie z nimi czasu sprawia mi przyjemność;
  • mogę być kreatywna: wybieram najciekawsze materiały na lekcję przez co sama dobrze się bawię i nastrój udziela się moim uczniom. Zawsze kiedy patrzę na to, co chciałabym zrobić myślę sobie: „czy ja jako uczeń chciałabym uczestniczyć w takiej lekcji?”
  • pomagam moim uczniom się rozwijać: nie tylko jeśli chodzi o język, ale rozwijamy też ich umiejętności (skills), zainteresowania i wiedzę z różnych dziedzin, np ćwiczymy negocjowanie, uczymy się o nowościach technicznych itd;
  • w nauczaniu chodzi o relacje: im lepsze Twoje relacje z uczniami, tym oni mają do Ciebie więcej zaufania i więcej się uczą, sumiennie pracują, są szczęśliwsi i dzięki temu łatwiej jest z nimi pracować (uczeń jest lustrem i odbija Twoją energię. Jeśli masz jej dużo, otrzymasz jej dużo od ucznia! 🙂 )
  • mogę dużo słuchać i dużo rozmawiać: uczę się od moich uczniów, kiedy opowiadają mi o swoim życiu i doświadczeniach, podróżach i tak dalej;
  • pracuję długo, ale w miłej, przyjaznej i wesołej atmosferze;
  • sama organizuję sobie czas pracy i to co robię, jednym słowem: nie mam szefa;
  • sama decyduję o sobie: co robię, kiedy robię i jak robię. Studiowałam nauczanie, wiem co jest dla ucznia najlepsze. Wierzę w siebie i swoje metody a uczniowie wierzą we mnie. I widzą, że warto!
  • nie siedzę za biurkiem 8h; ruszam się!
  • nie siedzę przed komputerem 8h; patrzę na twarze żywych ludzi:)
  • widzę, że moja praca ma wpływ na moich uczniów: wypracowałam sobie takie metody pracy, które się sprawdzają, a uczniowie, którzy przyszli przygnębieni mówią: „poprawiła mi Pani humor na resztę dnia” 🙂 
  • gry językowe i śmiech to ogromna część mojej pracy 🙂
  • mogę połączyć moje zainteresowania z pracą: psychologia, biznes, sztuka i tak dalej 🙂
  • przygotowując lekcje bardzo często sama dowiaduję się czegoś bardzo interesującego(szczególnie kulturówki i CLIL): lekcje mnie wzbogacają i sprawiają, że jestem ciekawszą osobą 🙂
  • mogę pisać bloga i dzielić się z Tobą moimi pomysłami na uczenie się i nauczanie!
  • kiedy moi uczniowie chwalą mnie za metody, dają mi pozytywne opinie i komentarze to po prostu wiem, że TO JEST TO. Że idę w dobrym kierunku. „Zbierasz same pozytywne opinie, jesteś profesjonalistką”, „Już wiem, czemu to robimy. Myślę, że to wspaniały sposób”, „Dziękuję za lekcję, tak dużo się dzięki Pani nauczyłam”, „To najlepszy angielski na jaki chodziłam”, „Super gra, dziękuję!”, „Już zawsze chcę chodzić do Pani na angielski”- TAKIE SŁOWA DAJĄ KOPA!!! 🙂 
  • kiedy uczysz dzieci, dostajesz takie śliczne laurki 🙂 (spójrz poniżej)

laurka-od-klaudii-z-es

Czy może być lepiej? 🙂 Kiedy piszę ten wpis trwa właśnie Dzień Nauczyciela. Z okazji święta życzę nam wszystkim cierpliwości, uśmiechu i ciągłych przypływów nowych pomysłów! To wszystko będzie możliwe, kiedy będziesz Nauczycielem wypoczętym, wyspanym i zrelaksowanym, który ma czas na życie prywatne, sport i relaks. Tego wszystkiego Ci życzę:) 

A Ty? Miałeś kiedyś kryzys? Co robisz, żeby go uniknąć?

 

2 uwagi do wpisu “O tym się nie mówi: wypalenie.