Dla opornych: lekcja numer 1

Nauka języka dla opornych. Lekcja numer jeden.

Dziś poznasz pierwszą podstawową rzecz, którą musisz zapamiętać na zawsze i pamiętać nawet, gdy obudzą Cię w środku nocy. Przedstawimy podstawową wiedzę, która może odmienić Twoje dotychczasowe myślenie o języku oraz prawdę, która być może nie została Ci objawiona przez żadnego nauczyciela. Uwaga, usiądź dobrze w fotelu i przygotuj się na nią:

Nauka języka różni się od nauki czegokolwiek innego. Nie wystarczy pokazać Ci jak się tworzy czas XY, rozpisać Ci to na kartce i kazać Ci zrobić parę ćwiczeń. Mimo tego, że tak właśnie każą robić niektórzy nauczyciele, tak łatwo nie jest.

Gdyby ta metoda była efektywna, to po paru ćwiczeniach wiedziałbyś już jak to wygląda, używałbyś tego czasu i już na zawsze go zapamiętał. Czy tak to działa? Nie. Dlatego później Present Simple pojawia się co roku i co roku robisz jakieś błędy. Kiedy mówisz nie dodajesz ‘-s’ i  zamiast ‘does’ powtarzasz ‘do’. Zła metoda nauczania spowodowała, że uwierzyłeś, że już „nigdy się nie nauczysz”.

Jeśli metoda prezentowania teorii i robienia ćwiczeń była prawdziwa, to po urodzeniu się dziecka rodzina i przyjaciele dawaliby mu książki do gramatyki i słownictwa i tablicę na której rozpisywaliby konstrukcję i tłumaczyli użycie. Tak jednak nie jest, niekoniecznie dlatego, że dziecko nie czyta i nie pisze. Nie uczą też bez książek: „A teraz, Stasiu, zamieniamy stronę czynną na bierną. Mama czyta książkę. Książka…? Książka jest czytana”.

Nie dzieje się tak dlatego, że to sztuczne. Takie nauczanie jest nienaturalne, dlatego mózg broni się przed przyswojeniem wiedzy, która jest podana na talerzu. Mózg musi pracować i uczyć się i niczego nie robi lepiej.

Co robi dziecko? Uszy uważnie słuchają a głowa analizuje dane. Ogromne liczby zdań, zwrotów i słówek zbierają się w głowie i mimo tego, że dziecko pasywnie przyjmuje te dane, to po jakimś czasie, gdy wiedzy zbierze się już wystarczająco, zaczyna samo mówić. To znaczy, że dziecko najpierw słucha, potem mówi.

Słucham, więc mówię

Dziecko najpierw słucha, potem jest w stanie samodzielnie mówić. I Twój mózg wcale nie działa inaczej. Druga część najważniejszej prawdy o nauce języka brzmi:

Najpierw trzeba jak najwięcej usłyszeć, dopiero potem można zacząć mówić w języku obcym.

W Polsce nie ma możliwości naturalnego poznania języka np. na ulicy. W Polsce mówi się tylko po polsku. Języka można posłuchać w szkole na lekcjach angielskiego.

Nauczycielu!

A jak to jest w szkole? Typowa szkoła państwowa numer A w mieście B. Na lekcji mówi się tylko po polsku, polecenia czytamy po angielsku. Zasady gry tłumaczymy po polsku. Pani omija słuchanki, bo szkoda czasu, tekst jest. Tekst czyta sama na głos, bo szybciej. Albo każe czytać uczniom. Oni kaleczą język, ich wymowa kuleje, bo nie słuchają języka. Piosenki na MTV podczas odrabiania chemii i fizyki to za mało. Potem, kiedy w centrum, obcokrajowiec spyta o drogę, uczeń daje w długą i zawstydzony czuje, że wszystkie te lekcje są bez sensu.

I są.

Nie można omijać listeningów. Nie można marnować jedynej szansy uczniów na osłuchanie się z językiem bo brakuje czasu /nie chce się / to za trudne. Owszem, jeśli nie używa się angielskiego na lekcjach i nie rozmawia się z uczniami po angielsku, to listeningi SĄ ZA TRUDNE. Ale czy to oznacza, że wobec tego trzeba z nich zrezygnować? ABSOLUTNIE NIE.

Rodzicu!

Wyobraźmy sobie, że być może uczestniczysz właśnie w takiej patowej sytuacji. Twój nauczyciel albo nauczyciel Twojego dziecka nie robi słuchanek, mówi po polsku przez większość czasu. Wtedy, trzeba zrobić wszystko, co w Twojej mocy, aby dostarczyć Tobie/Twojemu dziecku jak najwięcej możliwości słuchania.

Kiedy dziecko jest małe, trzeba zadbać o to, by możliwie wszystko co ogląda w TV było po angielsku.

  • Bajki na DVD wystarczy przełączyć na angielski. Tak samo gry.
  • Zamiast Świnki Peppy na youtubie, można znaleźć Peppa Pig.
  • Jeśli dziecko chodzi do szkoły, puszczajmy mu płytę dołączoną do książki.
  • Słuchajmy jej regularnie w samochodzie, śpiewajmy razem z dzieckiem.

Kiedy dziecko jest starsze, trudniej jest namówić je do oglądania wszystkiego po angielsku. Mózg robi się leniwy i dziecko zawsze będzie wolało bajki po polsku, bo po prostu nie trzeba się wysilać.

  • Przełącz Shreka na wersję angielską z napisami, obejrzyj razem z dzieckiem.
  • Zaproponuj, aby gry, które dziecko dobrze zna, przełączyć na wersję po angielsku. Nie powinno ono wtedy świadomie odczuć różnicy 😉 Podświadomość zakoduje wiadomości po angielsku.
  • Drukuj teksty piosenek i starajcie się je tłumaczyć. Nie musi być dokładnie.
  • Wyłapujcie znane słówka w piosenkach kiedy jedziecie samochodem.
  • Śpiewajcie razem.
  • Słuchaj z dzieckiem płyty dołączonej do podręcznika.
  • Czasem są na niej również gry powtórkowe. Graj w nie „do przodu”
  • Kup gry planszowe po angielsku albo adaptuj polskie gry.

Uczniu!

Ty możesz zrobić to samo, co widzisz powyżej. Co z tego, że jesteś już dorosły?

  • Oglądaj seriale po angielsku. Koniecznie.
  • Dziennik telewizyjny tylko w BBC
  • Poszukaj ciekawego radia na BBC http://www.bbc.co.uk/radio
  • Słuchaj prezentacji na Tedzie: ted.com Wybierz coś, co Cię interesuje.
  • Lub zrób jeszcze co innego… Oszukaj system… (o tym jak to zrobić, dowiesz się czytając KOLEJNY POST 😉 )

Aha, i nieprawdą jest, że nigdy nie nauczysz się języka albo, że nie masz do tego talentu. Jeśli każde dziecko jest w stanie nauczyć się mówić i jeśli Ty nauczyłeś się mówić po polsku, to naturalną sprawą jest, że możesz opanować angielski, francuski, wietnamski. Niektórzy mogą mieć większe trudności, ale to oznacza tylko i wyłącznie, że muszą włożyć w naukę więcej pracy. Nic więcej.

Słucham, więc mówię. Czyż nie? Podziel się swoją opinią w komentarzu 🙂